Home » Jak wybierać spółki do portfela? Nasz 6-etapowy proces selekcji

Jak wybierać spółki do portfela? Nasz 6-etapowy proces selekcji

przez Jakub Górski

Zacznijmy od zdania, które kosztowało wielu inwestorów sporo pieniędzy: „dobra spółka” to nie to samo, co „dobra inwestycja”.

Można kupić świetny, rosnący biznes z rozpoznawalną marką i przez trzy lata nie zarobić na nim złotówki, bo zapłaciło się za drogo. Można też kupić nudną, niedocenianą spółkę, o której nikt nie mówi na grupach i to ona zrobi robotę. My w Ecrumena selekcjonujemy 60 spółek do każdej edycji raportu Stock Compass (30 z GPW, 30 z rynku USA) i za każdym razem wracamy do tej samej prawdy: selekcja to nie polowanie na najlepszą firmę. To dopasowanie konkretnej pozycji do konkretnego portfela, przy konkretnej cenie.

W tym poradniku pokazujemy proces, którego sami używamy. Bez magii, bez pewniaków. Sześć etapów, które zamieniają chaos 800+ spółek na GPW i tysięcy spółek z USA w krótką listę, którą realnie da się przeanalizować.

Zanim wybierzesz spółkę zdefiniuj rolę, jaką ma pełnić w portfelu

Najczęstszy błąd początkującego (i nie tylko) wygląda tak: widzę ciekawą spółkę, kupuję, szukam kolejnej. Po roku portfel to zbiór 15 przypadkowych pomysłów, które nie mają ze sobą nic wspólnego poza tym, że kiedyś wydawały się fajne.

Selekcja zaczyna się od pytania nie o spółkę, tylko o Ciebie:

  • Jaki masz horyzont? Trzymasz pozycję na kwartał czy na pięć lat? To zmienia wszystko. Inne spółki pasują do jednego, inne do drugiego.
  • Jaki poziom ryzyka akceptujesz? Spółka growth z sWIG80 potrafi dać +80% i -50% w tym samym roku. Dojrzały dywidendowy blue chip nie da Ci takich emocji (i o to chodzi w tym przypadku).
  • Jaką rolę ma pełnić ta konkretna pozycja? Fundament portfela? Element ofensywny? Ekspozycja na sektor, którego Ci brakuje?

Jeśli handlujesz aktywnie na GPW i NYSE, będziesz szukał czego innego niż osoba, która buduje spokojny portfel pasywny na obligacjach, ETF-ach i kilku dywidendowych spółkach. Nie ma jednej dobrej metody selekcji. Jest metoda dopasowana do celu. Dopiero mając ten cel, ma sens włączać filtry.

Etap 1: Filtr wstępny – od tysięcy spółek do kilkudziesięciu

Nikt nie przeanalizuje ręcznie każdej spółki z GPW, nie mówiąc o rynku amerykańskim. Dlatego zaczynamy od twardego, ilościowego screeningu, który odcina większość rynku, zanim w ogóle otworzymy sprawozdanie.

Płynność i kapitalizacja

Pierwsze pytanie brzmi prozaicznie: czy da się z tej spółki bezboleśnie wyjść? Spółka o obrotach 50 tys. zł dziennie może być fundamentalnym cudem, ale jeśli musisz sprzedać większy pakiet, sam zbijesz sobie kurs. Dla większości inwestorów indywidualnych rozsądny próg to spółki z sensowną dzienną wartością obrotu i kapitalizacją, która nie robi z Twojego zlecenia wydarzenia dnia.

Podstawowe wskaźniki wyceny

Na tym etapie nie liczymy jeszcze wartości wewnętrznej, robimy wstępny filtr. Patrzymy na:

  • C/Z (cena / zysk) – ile płacisz za złotówkę rocznego zysku. Sam w sobie nic nie mówi (C/Z 30 dla spółki rosnącej 40% rocznie bywa tanie, C/Z 8 dla firmy w strukturalnym spadku bywa drogie), ale odsiewa skrajności.
  • C/WK (cena / wartość księgowa) – przydatne szczególnie dla banków, ubezpieczycieli, spółek surowcowych.
  • EV/EBITDA – bardziej odporny na strukturę finansowania i podatki, dobry do porównań między spółkami z tej samej branży.

Celowo używamy tych wskaźników porównawczo, w obrębie sektora, a nie w oderwaniu. Porównywanie C/Z dewelopera do C/Z spółki technologicznej to jak porównywanie spalania ciężarówki i motocykla.

Efekt Etapu 1: z tysięcy spółek zostaje krótka lista kilkudziesięciu, które w ogóle warto czytać dalej.

Etap 2: Analiza fundamentalna – czy ten biznes rośnie i realnie zarabia

Tu zaczyna się prawdziwa robota. Screening mówi, że coś jest tanie. Fundamenty mówią, czy jest tanie bez powodu.

Dynamika przychodów i zysków

Patrzymy na trend, nie na jeden odczyt. Rosną przychody rok do roku (r/r)? A jeśli rosną to dlatego, że firma sprzedaje więcej, czy tylko podniosła ceny w otoczeniu inflacji? Dynamika EPS (zysku na akcję) jest tu ważniejsza niż sam zysk netto, bo uwzględnia ewentualne rozwodnienie akcjonariuszy przez nowe emisje.

Rentowność

Marża brutto, marża operacyjna i ROE (zwrot z kapitału własnego) pokazują, czy biznes jest zdrowy, czy tylko duży. Szukamy spółek, które potrafią utrzymać albo poprawiać marże. Presja na marże to jeden z sygnałów, który regularnie wychwytujemy w naszych analizach. Bywa, że przychody rosną, a marża topnieje i realny zysk stoi w miejscu.

Bilans i zadłużenie

Najładniejszy rachunek wyników nie uratuje spółki z rozjechanym bilansem. Kluczowy wskaźnik to dług netto / EBITDA . Mówi on, ile lat zysku operacyjnego firma musiałaby przeznaczyć na spłatę zadłużenia. Wysoki poziom nie zawsze jest problemem (stabilne biznesy infrastrukturalne uniosą więcej), ale w połączeniu z rosnącymi stopami procentowymi potrafi zamienić dobrą spółkę w pułapkę.

Etap 3: Model biznesowy i przewaga konkurencyjna

Liczby są historią. Model biznesowy jest przyszłością. Na tym etapie odkładamy Excela i zadajemy proste, ale niewygodne pytanie: dlaczego ta firma zarabia i co powstrzymuje konkurencję przed odebraniem jej tych pieniędzy?

To jest tzw. moat, czyli fosa wokół biznesu. Może nią być:

  • skala i koszt – firma produkuje taniej niż ktokolwiek inny (dobrze widać to w sieciach handlowych, gdzie tempo ekspansji i kontrola kosztów decydują o wszystkim),
  • marka i przyzwyczajenie klienta,
  • efekt sieciowy – im więcej użytkowników, tym produkt cenniejszy,
  • koszt zmiany dostawcy – klient technicznie przyklejony do rozwiązania.

Bez trwałej przewagi nawet wysokie marże są tymczasowe, a konkurencja je zetrze. Tu też patrzymy na zarząd, alokację kapitału i to, czy spółka robi to, co obiecywała rok temu. To warstwa jakościowa, której żaden automatyczny screener nie zastąpi.

Etap 4: Wycena – ile ta spółka realnie jest warta

Wracamy do ceny, ale już poważnie. Etap 1 był wstępnym filtrem. Teraz odpowiadamy na najważniejsze pytanie w całej selekcji: czy cena, którą widzę na tablicy, jest niższa od wartości, którą policzyłem?

Wycena względna vs wartość wewnętrzna

Wycena względna (porównanie mnożników do sektora i historii spółki) jest szybka, ale ma wadę. Jeśli cały sektor jest w bańce, taniej niż konkurencja nadal znaczy drogo. Dlatego uzupełniamy ją o oszacowanie wartości wewnętrznej, opartej na przewidywanych przepływach pieniężnych. Nie po to, żeby uzyskać jedną prawdziwą liczbę (ta nie istnieje), ale żeby zobaczyć, jakie założenia o przyszłości trzeba przyjąć, by dzisiejsza cena miała sens.

Margines bezpieczeństwa

Kluczowe słowo: margines bezpieczeństwa. Nie kupujemy spółki dlatego, że jest warta tyle, ile kosztuje. Kupujemy, gdy jest wyraźnie tańsza od naszego szacunku, bo nasze szacunki będą się mylić i ten bufor jest po to, żeby błąd nie zamienił się w stratę. To brzmi ostrożnie i nudno. I dokładnie o to chodzi.

Etap 5: Ryzyka i sentyment – co może pójść nie tak

Selekcja, która pokazuje tylko szanse, to prezentacja sprzedażowa. Dlatego przy każdej spółce robimy osobną, uczciwą mapę ryzyk. Dokładnie tak, jak w naszych raportach. Kiedy analizowaliśmy sieć handlową w jednym z ostatnich Stock Compass, obok szans (dalsza ekspansja, potencjał odbicia dynamik LFL, poprawa marż) postawiliśmy równie konkretne zagrożenia: presję na marże, ryzyko pogorszenia rentowności przy wojnie cenowej, spór pracowniczy obciążający sentyment, rosnącą konkurencję.

Pytania, które warto sobie zadać:

  • Co się stanie z tą spółką w słabym kwartale, a nie tylko w bazowym scenariuszu?
  • Jak bardzo wynik zależy od jednego klienta, jednego surowca, jednej regulacji?
  • Jaki jest sentyment wokół spółki i czy są katalizatory (wyniki, dywidenda, kontrakt, zmiana w indeksie), które mogą go przełamać?

Dobra selekcja to nie ta, która ma najwięcej argumentów „za”. To ta, w której znasz argumenty „przeciw” lepiej niż osoba, która Ci tę spółkę odradza.

Etap 6: Dopasowanie do portfela – dywersyfikacja i wielkość pozycji

Wybrałeś świetną spółkę. Ostatnie pytanie: czy ona w ogóle pasuje do tego, co już masz?

Dywersyfikacja sektorowa i geograficzna

Pięć fantastycznych spółek z jednego sektora to nie dywersyfikacja, to jedna duża pozycja w przebraniu. Gdy przyjdzie zła passa na branżę, oberwą wszystkie naraz. Dlatego patrzymy, jak nowa pozycja koreluje z resztą portfela: sektor, wrażliwość na stopy procentowe, ekspozycja na złotego vs dolara. Miks GPW i rynku USA nie jest przypadkowy. To sposób na to, żeby portfel nie stał na jednym rynku i jednej walucie.

Wielkość pozycji

Nawet najlepszy pomysł nie powinien decydować o losie całego portfela. Wielkość pozycji ustawiamy proporcjonalnie do przekonania i do ryzyka: im większa zmienność i niepewność spółki, tym mniejsza waga. To ten etap, na którym najczęściej ratuje się portfel. Nie przez trafność, tylko przez to, że pojedynczy błąd nie robi wyrwy.

Najczęstsze błędy w selekcji spółek

Kilka pułapek, które widzimy najczęściej u innych i, szczerze, czasem u siebie:

  • Zakochanie się w spółce. Gdy zaczynasz ignorować złe informacje, żeby nie psuć sobie tezy to sygnał alarmowy, nie oznaka przekonania.
  • Mylenie ceny z wartością. Spadło o 40%, więc jest tanio to nie analiza. Czasem spadło, bo ma spaść jeszcze bardziej.
  • Kupowanie narracji zamiast biznesu. Modny temat (AI, obronność, wodór) to nie to samo co spółka, która na tym temacie realnie zarabia.
  • Zero planu na wyjście. Jeśli kupujesz, nie wiedząc, co musiałoby się stać, żebyś sprzedał, nie masz strategii, masz nadzieję.

Jak robimy to w Ecrumena: Ecrumena Score i Stock Compass

Powyższe sześć etapów brzmi na papierze prosto. W praktyce przejście przez nie dla jednej spółki to godziny czytania sprawozdań, ESPI, danych sektorowych i wychwytywania niuansów, których nie widać w tabelce z wskaźnikami. Zrobienie tego dla 60 spółek co kwartał to nasza codzienna praca.

Właśnie dlatego zbudowaliśmy Ecrumena Score. Złożoną ocenę spółki w skali 0-100, która łączy fundamenty, wycenę, ryzyka i sentyment w jedną liczbę. Nie po to, by zastąpić Twoje myślenie, tylko żeby dać punkt startu: która spółka z krótkiej listy zasługuje na to, żeby poświęcić jej wieczór.

Cały ten proces fundamenty, ryzyka, sentyment i scenariusze (bazowy, optymistyczny, defensywny) dla 30 spółek z GPW i 30 z USA składa się na nasz raport Stock Compass. Pokazujemy w nim pełny obraz spółki, razem z zagrożeniami.

Jeśli chcesz zobaczyć, jak taka analiza wygląda w praktyce, zajrzyj do naszego raportu Stock Compass i przećwicz ten proces na spółkach, które akurat rozważasz. A jeśli wolisz najpierw poczytać, jak patrzymy na konkretne spółki tydzień po tygodniu, regularnie opisujemy to na naszym blogu.

Selekcja spółek nie jest o tym, żeby mieć rację za każdym razem. Jest o tym, żeby mieć powtarzalny proces, który sprawia, że gdy masz rację, zarabiasz sensownie, a gdy się mylisz, nie tracisz dużo. Reszta to cierpliwość.


Powyższy materiał ma charakter edukacyjny i informacyjny. Nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej ani porady w rozumieniu Rozporządzenia MAR (Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE nr 596/2014 w sprawie nadużyć na rynku), ani doradztwa inwestycyjnego. Inwestowanie na rynku kapitałowym wiąże się z ryzykiem utraty części lub całości zainwestowanego kapitału. Historyczne wyniki nie gwarantują wyników przyszłych. Każdą decyzję inwestycyjną podejmujesz na własną odpowiedzialność.

Powiązane wpisy